"BUILD- SPORT-TRAFFIC"
Przedsiębiorstwo Projektowania i Realizacji Inwestycji
Budownictwa Ogólnego, Drogowego i Sportowego


Projektujemy marzenia...
bo własny dom buduje się w życiu tylko raz...
AUTORSKIE PROJEKTY GOTOWE ZIEMIANEK I PIWNIC NA WINO
Moje porady wykonawcze z własnego doświadczenia
oraz trochę o mnie prywatnie
Mój dom pieszczotliwie określam jako zamczysko (czytaj: rudera) :)
Sentyment mam do niego, gdyż zbudował go mój pradziadek, który był murarzem i nie powiem- zrobił go bardzo porządnie z najlepszych jak na tamte lata materiałów- dobrze wypalona cegła klinkierowa na elewacji i wg mnie- najwyższej jakości dachówka ceramiczna szkliwiona na dachu, co bardzo szanuję i zdecydowanie chcę zachować jak najwięcej zwłaszcza dachówek (takich nawet Roben czy Wienerberger juz teraz nie robi).
Pewnie też po owym pradziadku odziedziczyłam jakieś ciągotki do budownictwa, skoro poszłam w jego ślady :) Myślę zresztą, że dobrze zrobiłam (choć kobieta w tym fachu ma truuudno, jeśli koniecznie chce pracować w zawodzie), bo przynosi mi to dużo satysfakcji i zadowolenia, jeśli mogę komuś zaproponować przemyślany i dostosowany do jego potrzeb projekt lub pomóc w trakcie horroru, jakim jest budowa :)
Będąc zatem "dumną" właścicielką domu z 1911 roku ciągle przeze mnie remontowanego traktuję go już od dawna jako prawdziwe wyzwanie zawodowe :)
A że coraz większe jest moje doświadczenie, tym bardziej mój własny dom traktuję jako prywatny "doświadczalny poligon budowlany", gdyż eksperymentuję na nim metody i materiały, które po co najmniej roku prawidłowego funkcjonowania mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto boryka się z podobnym problemem nieustannego remontowania z powodów "różnych, nowo pojawiających się" efektów ekploatacji górniczej (której niby nie ma, ale jak tąpnie, to nawet łóżko się trzęsie... o otwierających się szafkach już nie wspomnę...) lub naturalnego zużycia budynku.

Stary dom jest jak stary człowiek- też trzeba go "podleczyć, podliftingować"

Remont to wiele większa "skarbonka" niż budowa domu od podstaw. Dlatego co roku warto zaplanować sobie jakiś zakres robót do wykonania na miarę mozliwości finansowych.
Ja robię sobie swój prywatny "Plan Remontów" co roku w zimie, żeby od wiosny już coś zacząć kupować lub robić. Nie zawsze oczywiście mi się udaje w 100% wszystko zrobić, bo wiadomo, że "pieniądz rządzi światem" niestety. Ale nie ukrywam, że zawsze robię wszystko, aby wysupłać parę groszy i choć coś drobnego zrobić.
Tak się składa, że jakoś odstrasza mnie wizja 30-letniego kredytu, więc pozostaje mi takie dłubanie, ale cieszy mnie zawsze, jak coś mi się uda zrobić lub choćby kupić jakąś część materiałów do grubszej roboty.
I tak przez takie "dłubanie" w ciągu ostatnich 6 lat mam już wreszcie wymienioną instalację elektryczną i juz mi się kable przestały palić :) Poza tym wymieniłam też wszystkie okna (bagatela- 25 sztuk) i cały poziom instalacji c.o. i ciepłej wody (zostały piony do zrobienia). Zmodernizowałam całą kotłownię, którą co roku poddaję kontroli (płatnej oczywiście, ale dzięki temu śpię spokojnie, że wszystko jest OK, a moja rodzina nie wyleci z nienacka w powietrze).
Udało mi się też wyremontować daszki nad pomieszczeniami gospodarczymi i wymienić rynny na nich i na budynku od frontu (ku zawiści sąsiada, który nie ma mi już co wypominać w stylu "rynny byś sobie wymieniła, bo masz dziurawe..." - jakbym nie wiedziała; w końcu rynny miały 102 lata, jak doczekały się funduszy na wymianę, więc jako, że były z blachy, to raczej dziury były zasłużone).
CDN :)
Własna strona internetowa za darmo - sprawdź